New Dallas

2005-04-05 16:00

LOG IN

Korzystając z krótkiej przerwy, pomyślałem że zdam relacje z lotu do New Dallas. Miasto trudno nazwać metropolią, żyje w nim ok 300 tys ludzi ( nie licząc syntów ), jest właściwie miastem - fabryką. Wlatując do miasta widziałem główny port załadunkowy. Paskudne miejsce, 3 największe terminale, masa przejść powietrznych i hałasujące pojazdy, statki i promy. Straszny bajzel.

Załadowaliśmy co trzeba na prom wojskowy, po czym Pilot udał się do jakiegoś biura coś załatwiać. Ja miałem wolną rękę, a i na brak czasu nie narzekałem - pilot powiedział że zejdzie mu w biurze co najmniej 3 godziny. Bez trudu załapałem się na jakiś transport do centrum. I tu kolejna niemiła niespodzianka, centrum okazało się być nie lepsze od portu. W oddali fabryki, plątanina rur i szybów, wszędzie ta dziwna, industrialna mgła. Pare gigantycznych budynków mieszkalnych, skupiających po kilkanaście tysięcy mieszkańców..

Udałem się do jakiejś knajpy, ale to był błąd. Od razu przypierdolił się jakiś frajer, widząc mundur. Na szczęście incydent nie trwał długo. Wystarczyło się odwrócić i pokazać M41. Koleś podkulił ogon i wycofał się. No dobra, nie można paradować sobie z bronią po miejscach użyteczności publicznej, chyba że z rozkazu.. ale kto niby miał mnie zauważyć ? Sierżant siedzący nad szklanką whiskey ? Kobiety tez jakieś takie niedorobione, choć może to pierwsze wrażenie, miałem za mało czasu by się porządnie rozejrzeć. Poczekam z tym do przepustki. Wypiłem piwo, i wróciłem do portu. Pilot już czekał.

LOG OUT