" Day in a army is like a day on a farm "

2005-03-31 07:52

LOG IN

Choleeera jasna. Wcale nie jest tak różowo jak myślałem. Lot był koszmarny, obsługa chciała mnie wykastrować, bo zwróciłem uwagę że na poduszce mojego hibernatora leżał zdechły karaluch ! Podejrzewam że załodze statku nie robiłoby żadnej różnicy czy przewożą zwierzynę z Arctura, czy dyplomatów Zjednoczonej Europy. Chyba powinienem do tego w końcu przywyknąć. Ale już jestem. Oczywiście o 5 rano pobudka, i ćwiczenia. Kondycje mam dobrą, więc nie padłem. Ale widziałem rekrutów ktorzy mdleli po 5 kilometrze biegania. Szczerze myślałem, że od porannego wstawania można się zajebać.. ale to co zobaczyłem dziś rano, rekompensuje całkowicie pobudkę. Piękny wschód słońca nad kompleksem wojskowym. APC i Dropshipy patrolujące teren. I niebo, przez które przedziera się słońce. Nie mogłem nie strzelić fotki.

LOG IN

Komentarze

Kanagero

2005-03-31 09:19

Uwierz mi, za tydzien bedziesz rzygal na widok tego wschodu slonca... zolnierskie zycie jest wstanie obrzydzic wszystko!